Aktualności
Relacja z wyprawy rowerem nad morze - dzień czwarty!
- Dodano:
- 20 Lipiec 2010
Relacja z czwartego dnia wyprawy rowerowej nad morze
Rajd na rowerze - z polskich gór nad polskie morze, czyli ponad 700 km do pokonania w osiem dni.
Jak przebiegł czwarty dzień rajdu? Jak wrażenia uczestników?
Tutaj możecie przeczytać relację z wyprawy rowerowej:
„ Woj. Pomorskie. Dzisiaj pobudka była około 7:30, spalem snem kamiennym i nieprzerwanym. Pierwszą czynnością po przebudzeniu było sprawdzenie mięśni i ogólnego stanu mojego organizmu. O dziwo nie miałem żadnych zakwasow, obtarc, odgniecen, odzowałem jedynie lekkie zmęczenie. Powoli zaczęliśmy się zbierać w dalsza drogę. W ramach pierwszego, lekkiego śniadania przyjąłem maslanke i mleko, Dadu zapodal herbatę ( mimo dostepnego czajnika elektrycznego, gotowaną na kuchence gazowej ).
Po zapakowaniu rowerów, ustaliliśmy z grubsza jaki plan będziemy dzisiaj zmieniać. Punktem pierwszym planu była jajecznica na śniadanie, mniej wiecej 20 km za Sierpcem. Ruszylismy dziarsko na północ w poszukiwaniu jajecznicy. Po 20 km znaleźliśmy przyjaźnie wyglądająca miejscowkę z domowym jedzeniem i w ramach zmian jako właściwe śniadanie spożylismy grochowke z wkladka ( Dadu 2 wkładki ). Podczas śniadania Waldemar zaczął coś przebąkiwać o planowej jeździe, w związku z tym po zakończonym posiłku ruszylismy w kierunku Biskupca.
Trasa okazała się być mocno pofaldowana i obfitujaca w gospodarstwa agroturystyczne i pokoje do wynajęcia, których to wczoraj nie było wcale. Tempo utrzymywalismy umiarkowane, predkosci w zależności od ukształtowania terenu od 5 do 55 km/h. Krótkie przystanki robiliśmy mniej wiecej co 10 km, widać ze to już 4 dzień Waldka i siodelko zaczęło się robić niewygodne. Starałem się jechać za Waldkiem, po prowadzac miewam tendencje do narzucania wyższego od spodziewanego tempa. Kolejno zaliczylismy Rypin, Brodnicę, Zbiczyn i w końcu Łąkorek, w którym to zrobiliśmy dłuższy postój na odpoczynek i zaliczenie przez Dadu kąpieli w jeziorze. Po godzinnym odpoczynku ruszylismy na Biskupiec, ktory miał być celem na wtorek.
W Biskupcu zameldowalismy się pare minut po 18tej. Uzupelnilismy prowiant i udalismy się w kierunku północnym w poszukiwaniu miejsca w którym moglibyśmy spożyc zakupiony prowiant, mijalismy kolejno wioski i wioseczki i nagle przekroczylismy - ku naszemu zaskoczeniu - granice województwa pomorskiego. Na chwile dodalo nam to sił, ale fizjologia jest nieublagana, potrzebowaliśmy natychmiast miejsca w którym moglibyśmy usiąść i zjeść. "Natychmiast" pojawiło się 25 km od Biskupic, była to wiata przystanku autobusowego. Zasiedlismy tam wyczerpani i głodni, wciagnelismy prowiant kupiony 25 km wcześniej i po 30 minutach ruszylismy nad pobliskie jezioro aby rozbić obozowisko. Niestety nasze samopoczucie tak bardzo uległo poprawie ze wyladowalismy 15 km dalej nad jeziorem Dzierzgoń. Rozbilismy namioty, wypilismy po kubku gorącej herbaty i lulu. Jutro atakujemy wybrzeże."
www.roweremnadmorze.pl
Opinie internautów
Nie dodano jeszcze żadnej opinii.
Dodaj opinię
Swoje opinie wyrażać mogą tylko opini zarejestrowane w serwisie
Załóż konto i/lub Zaloguj się