Aktualności
Wycieczka rowerowa i piąty dzień już nad morzem
- Dodano:
- 21 Lipiec 2010
Relacja z piątego dnia wyprawy rowerowej nad morze - Bałtyk, Westerplatte...
Jak przebiegł piąty dzień rajdu? Zapraszamy do lektury.
Dodane 2010-07-20 22:31:05 przez: Gemsi
"Mój trzeci dzień zaczął się dosyć wcześnie. Obudzilem się o 4:38, a ponieważ mój nadpobudliwy towarzysz podróż już był na nogach, więc i ja postanowiłem wstać. W ciągu półtorej godziny, zaliczyliśmy: kąpiel w jeziorze, gorącą herbatę i pakowanie. I ruszyliśmy szturmem na zamek w Malborku. Zrobiliśmy krótką przerwę w Mikołajkach Pomorskich na uzupełnienie wody w bukłakach, poranny jogurt i kefir. Sztum wzięliśmy z marszu. Malbork przywitaliśmy o godzinie 9:00, rozczarował nas bardzo brakiem miejsca, w którym moglibyśmy zjeść jajecznicę. W poszukiwaniu jajecznicy ruszylismy do Nowego Stawu. W Nowym Stawie byliśmy o godzinie 10:00 i znowu okazało się, że jedyna restauracja jest otwarta od 11:00. O dziwo okazało się, że w pobliskiej cukierni można zjeść hamburgery;). Nie jest to może najzdrowszy posiłek, ale po przejechaniu 55 km w pogoni za śniadaniem trzeba się ratować tym co jest dostępne. Co prawda moglibyśmy atakować Jantar (tylko 30 km), ale Waldek musiał zregenerować swoją powypadkową nogę, a ja naładować akumulatory w GPSie rowerowym.
Z żalem opuścilismy Nowy Staw i podażylismy nad morze. Krótką przerwę zrobilśmy w Ostaszowie, następnie o godzinie 14-tej wyladowalismy na plaży w Mikoszewie. Po rytualnym moczeniu przednich kół rowerów, udalismy się na przystań, gdzie przeprawilismy się promem przez Wisłę. Następnym punktem programu był obiad, niestety żaden z barów nie odpowiadał naszym standardom (albo był po lewej stronie drogi, albo wcale go nie było). W ten sposób dotarliśmy aż na Wersterplatte (Dadu ma fioła na punkcie symboli narodowo-patriotycznych). Na szczęście był tam bar, w którym mogliśmy się nieco zregenerować. Z Westerplatte mieliśmy pomknąć do znajomych w Gdyni, ale to by było zbyt proste. Po drodze zaliczyliśmy zatłoczonego Neptuna w Gdańsku i przezatłoczoną ścieżkę rowerową wzdłuż morza w Sopocie, no i Monciak. W końcu o godzinie 20:30 dotarliśmy do Gdyni do znajomych, gdzie zostaliśmy nakarmieni, napojeni, wyprani i naładowani. Dzisiaj przyjechaliśmy 152 km.P.S.1
Pomorze wcale nie jest płaskie.
P.S.2
Dadu zatrzymuje się przy każdej tablicy miejscowości, do których wjezdzamy oraz przy każdym pomniku żołnierzy polskich, ale da się z tym żyć ;)
P.S.3
pozdrowienia dla sponsora www.prywatnezdrowie.pl
Źródło: roweremnadmorze.pl
Opinie internautów
Nie dodano jeszcze żadnej opinii.
Dodaj opinię
Swoje opinie wyrażać mogą tylko opini zarejestrowane w serwisie
Załóż konto i/lub Zaloguj się