Artykuły
Fast foody zagrażają korzyściom z karmienia piersią
- Dodano:
- 29 Styczeń 2009
- Komentarzy:
- 55
Jedzenie w "fast foodach" 1-2 razy w tygodniu niweluje niektóre korzyści płynące z karmienia małych dzieci piersią, jak np. ochrona przed astmą - wynika z kanadyjskich badań.
Artykuł na ten temat zamieszcza pismo "Clinical and Experimental Allergy".
Z dotychczasowych badań wynika, że karmienie piersią zmniejsza skłonność dzieci do zachorowania na astmę. Najnowsza praca dr Anity Kozyrskyj z University of Alberta w Edmonton (prowincja Alberta) i jej kolegów z University of Manitoba dowodzi jednak, że korzyści te można zniweczyć, jeśli pozwoli się dzieciom zbyt często jadać w "fast foodach".
W badaniach udział wzięło ok. 700 dzieci, z czego 250 cierpiało na astmę. Ogółem, ponad połowa maluchów jadła posiłki typu "fast food" częściej niż dwa razy w tygodniu.
Naukowcy potwierdzili, że karmienie piersią może chronić przed zachorowaniem na astmę w przyszłości. Dzieci karmione piersią zbyt krótko były bardziej narażone na to schorzenie, w porównaniu z dziećmi, które przynajmniej do 12 tygodnia życia jadły wyłącznie matczyne mleko.
"Ten korzystny efekt dotyczył jednak wyłącznie dzieci, które później nie jadały w +fast foodach+ lub robiły to rzadko" - wyjaśnia dr Kozyrskyj. Innymi słowy, niezdrowe jedzenie niwelowało ochronny wpływ karmienia piersią.
Autorzy badań nie potrafią wyjaśnić dlaczego tak się dzieje. Jak spekulują, winę za to mogą ponosić obecne w żywności "fast food" tłuszcze (takie jak izomery trans) oraz sól, które nasilają podrażnienie oskrzeli prowadząc do duszności i innych objawów astmy.
Wpływ diety na ryzyko tego schorzenia potwierdzają badania, które dr Kozyrskyj opublikowała w piśmie "Allergy" w roku 2008. Wynika z nich np., że dziewczęta, które nie piją wystarczających ilości mleka i cierpią na otyłość są bardziej narażone astmę.
Badaczka podkreśla jednak, że sposób odżywiania nie jest jedynym czynnikiem, od którego zależą predyspozycje do astmy. Bardziej na nią narażone są również dzieci, które w pierwszym roku życia otrzymują antybiotyki.
Źródło: PAP
Opinie internautów
Dodaj opinię
Swoje opinie wyrażać mogą tylko opini zarejestrowane w serwisie
Załóż konto i/lub Zaloguj się
amilena
Uwielbiane, zwłaszcza przez dzieci, fast foody to przede wszystkim źródło tłuszczu. 100 g frytek ma aż 560 kcal (40 proc. kalorii przypada na ziemniaki, a pozostałe - na tłuszcz). Tymczasem ta sama ilość ugotowanych ziemniaków ma tylko 60 kcal. Jeśli chodzi o tłuszcz, to zgodnie z zasadami zdrowego żywienia powinno się na nim smażyć tylko jednego dnia. Duże, renomowane sieci snack-barów przestrzegają tej zasady (w trosce o reputację, ale także z powodu kontroli inspekcji handlowej czy sanepidu i groźby wysokich kar pieniężnych), lecz w małych ulicznych budkach olej we frytownicach jest wykorzystywany zdecydowanie dłużej. W czasie wielokrotnego podgrzewania uwalniają się z niego szkodliwe substancje, np. nadtlenki lipidowe, które przyspieszają procesy miażdżycowe i rakotwórcze. Taki tłuszcz, mimo że pochodzenia roślinnego, stanowi też najbogatsze źródło tzw. kwasów tłuszczowych trans. Są one szkodliwe i działają na nasz organizm, tak jak nasycone kwasy tłuszczowe pochodzenia zwierzęcego, czyli podnoszą poziom "złego" cholesterolu (LDL), a obniżają "dobrego" (HDL). Im więcej takiego tłuszczu, znajduje się w naszej diecie, tym gorzej dla zdrowia. Zdaniem dietetyków i lekarzy, częste jedzenie potraw bogatych w tłuszcze zwierzęce może prowokować powstawanie niektórych nowotworów układu pokarmowego, przyspiesza miażdżycę oraz chorobę wieńcową. Dania typu fast food są bardzo kaloryczne, a wiadomo, że nadmiar kalorii to prosta droga do otyłości, która jest chorobą. Z najnowszego raportu Amerykańskiego Towarzystwa Dietetycznego wynika, że w USA niemal 400 tys. osób umiera rocznie w następstwie otyłości (za którą w dużej mierze odpowiadają fast foody spożywane w niebywałych ilościach). Tego typu żywność zawiera dużo soli (niekorzystnie wpływającej na układ krążenia i moczowy), natomiast mało witamin oraz błonnika (a niedobór błonnika - jak wiadomo - prowadzi do zaparć). Nawet jeśli hamburger ma w środku plasterek ogórka albo pomidora czy skromny listek sałaty, to i tak ów listek nie zastąpi zdrowego posiłku, tym bardziej że zwykle posmarowany jest warstwą niepolecanego przez dietetyków majonezu.
Emilcia_89
Dzieci uwielbiają wizyty w fast foodach. Przeważnie mają tam swój kącik, zabawki, huśtawki, dostają baloniki i czapeczki, a do jedzenia zazwyczaj dołączony jest jakiś gadżet.. To gubi i rodzicow i dzieci.
Emilcia_89
Po tym jak coraz więcej mówi się o zdrowym jedzeniu sieci fast foodów zaczynają wprowadzać do swojego menu sałatki. Od pewnego czasu jedna z sieci do każdego zestawu dla dzieci dodaje jabłko, a maluch zamiast coli może wybrać mleko smakowe - rzeczywiscie tak jest np w Mc Donaldzie, ale co nam po tym jak i tak dziecko naje sie hamburgerami, a potem zje salatke.. A w takich restauracjach dziecko woli "dobrze" sie najesc nowosciami, ktorych nie ma na codzien w domu..
3 z 55 opinii. Załóż konto i/lub Zaloguj się aby zobaczyć wszyskie