Artykuły
Zabieg
- Dodano:
- 04 Listopad 2008
- Komentarzy:
- 13
Drugiego dnia pobytu w szpitalu podczas porannego obchodu dowiedziałem się, że od dziś nie jem i po kwadransie podłączono mnie do kroplówki. I …. i tak kapało jak się kończyło zjawiała się siostra i wymieniała butlę i znów kapało. Kilka razy czciałem poprosiś o wyjaśnienia, kiedy dlaczego i po co, ale pielęgniarka odpowiadała, że przyjdzie lekarz i mi wszystko opowie.
A on nie przybywał. Po kolejnej niespokojnej nocy, wyjsciu dziadka powstańca do domu, dowiedziałem się, że zabierają mnie na oddział operacyjny. Nadal nie wiedziałem co mi będą robić.
Wiechaliśmy windą, przekroczyliśmy magiczne drzwi i wręczono mi dokumenty do wypełnienia.
Szło mi słabo, prawa ręka to ta sama którą sobie zepsułem i ta sama którą piszę.
Poinformowano mnie o skutkach narkozy i zapytano na co chorowałem i temu podobne Poraz kolejny poprosiłem o rozmowę z lekarzem, usłyszałem, że porozmawia ze mną w sali operacyjnej.
Wjechałem leżąc na łóżku do sali gdzie było poprostu zimno. Zaczołem się lekko telepać. Bardzo przyjemna pani anasteziolog zaczeła ze mną dowcipkować i ……………..
I obudziłem się w sali z tymi samymi współ pacjentami z drutem przypominającym mały haczyk wystający z prawego ramienia. Jak smiała się moja żona wyglącałem jak zabawka nakręcana na kluczyk. Mi kojażyło się to raczej ze sceną z filmu Matrix, jak Neo budz się na statku Morfeusza i ma z tyłu głowy taki meły interfejsik do MATRIXA.
Narkoza w brew oczekiwaniom nie przyniosła żadnych skutków ubocznych, może będzie mi dane doświadczyć reminiscencji tejże na starość, ale z pewnością nie uda mi się połaczyć tych faktów ze sobą.
A moja sytuacja oprócz kawałka metalu wystającego ze mnie, nie zmieniła się, dalej czekałem na lekarza, i zaczołem powatpiewać czy go kiedyś zobaczę, a może jak w Martixie operowały mnie roboty?
Następnie trafiłem do gipsowania, gdzie błagałem o lekki nowoczesny gips, który został mi założony po wniesieniu opłaty na findację stoważyszoną ze szpitalem. Było to jakie 200 kilkadziesiąt złotych, ale i tak uważam, że były to dobrze wydane pieniądze. Przekonało mnie o tym sześć tygodni w panceżu.
Wieczorem dowiedziałem się, że mam szanse wyjść (zostać wypisany) następnego dnia w południe, i ta myśl pozwoliła mi przetrwać kolejną noc.
W procesie wypisywania trafiłem do maleńkiego pokoiku gdzie nie uwierzycie siedział prawdziwy lekarz, z pieczątki dowiedziałem się, że jest to ortopeda, a ze zdawkowej konwersacji, że to on mnie operował. Cały czas powątpiewam w to ostatnie, przypominają mi się słowa Morfeusza, „Matrix has You”.
Z garścią papierów, zwolnieniem z pracy i skierowaniem na konsultacje za dwa tygodnie opuściłem szpital. Był przepiękny wrzesniowy dzień
Czekało mnie 6 tygodni gipsu i wielka niewiadoma.
Opinie internautów
Dodaj opinię
Swoje opinie wyrażać mogą tylko opini zarejestrowane w serwisie
Załóż konto i/lub Zaloguj się
Emilcia_89
Strach mnie bierze jak to wszystko czytam.. Tak sie dzieje własnie a co my mamy zrobic?!?!?! Czy pojdziemy na NFZ czy prywatnie.. Moze prywatnie ciutke lepiej.. ciutkee..
Emilcia_89
No oczywiscie zalezy na jakiego doktora trafi sie. Ale czesto własnie tak sie dzieje..
amilena
I to właśnie szpitalna rzeczywistość - jedna wielka niewiadoma, żaden lekarz niczego nie wytłumaczy, tylko żeby mieli zabezpieczenie w postaci zgody na operacje.
3 z 13 opinii. Załóż konto i/lub Zaloguj się aby zobaczyć wszyskie