Artykuły
Zwrot akcji
- Dodano:
- 28 Październik 2008
- Komentarzy:
- 9
Jak w naprawdę dobrym opowiadaniu napięcie będzie stopniowane.
Z nieprzemakalnego worka wyjąłem telefon i zadzwoniłem do kolegi z którym ruszyłem na wyścigi podałem mu namiary. Przyjechał, zabrał mnie ze szpitala i po kliku minutach znaleźliśmy się na starcie wyścigu i po przeprowadzeniu śledztwa, udało się ustalić geograficzne położenie mojego roweru.
Kolega pojechał po mój rower, gdzie jak powiada trafił na bardzo przyjemnego Pana który był tak miły, że umył rower i przekazał go w perfekcyjnym stanie. Za co chciał bym anonimowemu opiekunowi mojego roweru bardzo podziękować. Mam nadzieje, że kiedyś przeczyta te słowa. Nic to, ruszyliśmy do stołecznego miasta zgłębiać tajniki niepublicznej służby zdrowia w moim przypadku, a w przypadku mojego kolegi oddalenia się na łono rodziny.
Tu historia mogła by się zakończyć, ale dla wnikliwego czytelnika ona tu właśnie się zaczyna. Teraz dopiero opowiem wam jak to jest "szczęśliwym" abonentem prywatnego serwisu zdrowotnego i czego można się spodziewać, a co można otrzymać. Tu chciał bym obiecać nagrodę dla pierwszej osoby która napisze komentarz do tego artykułu i podzieli się z nami swoimi doświadczeniami z prywatnymi serwisami zdrowotnymi dostępnymi w Polsce. CDN..."Szczęśliwy" Abonent http://www.prywatnezdrowie.pl/artykuly/szczesliwy-abonent
Opinie internautów
Dodaj opinię
Swoje opinie wyrażać mogą tylko opini zarejestrowane w serwisie
Załóż konto i/lub Zaloguj się
Emilcia_89
Dobrze ze Pan pojechal z tamtego szpitala!! No i odnalazł rower!! Niestety nie mam doświadczenia z prywatnymi serwisami zdrowotnymi, ale moj brat ma.. Mial kiedys wypadek samochodowy i baaaaardzo narzekał mowil ze to zlodzieje i zeby cos zalatwic trzeba miec "10 kopii" bo problemy robia. Skoro płaci to nie bedzie sie prosil o pomoc tylko w koncu PŁACI za to zeby mu pomoc. Nie bede pisac nazwy placówki bo niektorzy nie maja takiej opini jak on. Widac ze czy idzie sie na NFZ czy prywatnie to i tak "opieka" medyczna stwarza problemy.. Szkoda gadac..
amilena
Ja także nie mam, zresztą na moje szczęście- doświadczeń z prywatnymi serwisami zdrowotnymi... A biurokracja jest wszędzie- i wszędzie wymagają "tysiące" kopii. Ja wiem ile kosztowało mnie zdrowia ubieganie się o odszkodowanie za złamaną nogę... Chodzenie na komisję, kserowanie różnych dokumentów, ciągłe donoszenie nowych, itd. Najlepiej unikać takich sytuacji, ale wypadki i nieszczęścia chodzą po ludziach! Niestety!!! Wtedy trzeba poddać się leczeniu...
Emilcia_89
Moim zdaniem w tym przypadku takie rzeczy WOGOLE nie powinny miec miejsca. Chodzi mi tutaj o "tysiac kopii". Mamy dokument - umowe i to jest najwazniejsze. A w niej warunki umowy, ktorych nie trzeba im 10 razy przedstawiac. Ciezka sprawa, ale czasem tak sie zdarza.
3 z 9 opinii. Załóż konto i/lub Zaloguj się aby zobaczyć wszyskie