Sklep Prywatnego Zdrowia
tekno domino

Prywatne Zdrowie > Artykuły > Zdrowe żywienie > Cała prawda o wegetarianiźmie
Testery perfum Calvin Klein, Hugo Boss, Bijan, Burberry, Chloe, Davidoff i Elizabeth Arden Sprawdzam!
Prywatne Zdrowie –  Artykuły

Artykuły

Cała prawda o wegetarianiźmie

Dodano:
31 Sierpień 2009
Komentarzy:
3
Cała prawda o wegetarianiźmie

Rozmowa z Mikołajem Kołyszko, wegetarianinem, niezależnym dziennikarzem i pisarzem. 


Witam serdecznie Panie Mikołaju. Od jak dawna jest Pan wegetarianinem?

Jestem wegetarianinem od 2003 roku, czyli od 6 lat.

Skąd to zainteresowanie i z jakiego powodu zdecydował się Pan zostać wegetarianinem? Kim właściwie są wegetarianie?

 Zdecydowałem się przejść na wegetarianizm z pobudek etycznych. Początkowo nie był to protest przeciwko zabijaniu zwierząt, tylko przeciwko ich torturowaniu. Większość mięsa, które możemy kupić w marketach nie pochodzi z tradycyjnych wiejskich gospodarstw (które nie zawsze są takie cudowne patrząc na warunki trzymania świń w chlewniach), tylko z tzw. „ferm przemysłowych” bądź „ferm nowoczesnych”. Zwierzęta najczęściej nie mają tam możliwości ruchu, obcina im się bez znieczulenia dzioby (w przypadku kur) i ogony (w przypadku świń), faszeruje się je antybiotykami, by zbyt szybko nie padły ze stresu, a nadmierne zagęszczenie powoduje u nich akty agresji i kanibalizmu - jednym słowem: koszmar. Ludziom mającym mocne nerwy polecam dokumentalny film Ziemianie gdzie pokrótce jest omówiony problem szowinizmu gatunkowego, a oprócz tego polecam książkę Wyzwolenie zwierząt napisaną przez wybitnego bioetyka Petera Singera.
 Wracając do historii mojego wegetarianizmu. Początkowo planowałem wyłączyć z diety tylko produkty mięsne zakupione w marketach, pozostawiając w swoim menu mięso kupowane na wsi bezpośrednio od rolników. Jednak w ciągu miesiąca ani jeden tego typu produkt nie trafił do mojej lodówki. Zauważyłem, że czuję się nie tylko dobrze, ale nawet lepiej niż zwykle. Było to dla mnie zaskoczeniem, ponieważ spodziewałem się jakiegoś „głodu mięsnego”, podobnego do narkotycznego. Nic takiego nie miało miejsca. Wówczas podjąłem decyzję – skoro mogę żyć w taki sposób by nie przyczyniać się do torturowania, a nawet zabijania zwierząt – wybieram takie życie. Nie jestem w stanie uwierzyć, że istoty posiadające tak podobny do naszego układ nerwowy mogą nie czuć bólu, tym bardziej, że wszystkimi swoimi reakcjami informują nas, że ten ból czują (kwik, wyszarpywanie się, obrona bądź ucieczka, czasami atak innego członka stada w obronie krzywdzonego osobnika).
 Przed przejściem na dietę wegetariańską zdiagnozowano u mnie silne zapalenie żołądka (w wieku 14 lat). Kiedy wykreśliłem ze swojego jadłospisu mięso, żołądek przestał mnie tak dotkliwie boleć każdego poranka. Poprawiła mi się także kondycja fizyczna i do dziś jestem zadowolony z budowy mojego ciała. Więcej powodów nie znałem wówczas (a jest ich mnóstwo: socjalne, ekonomiczne, ekologiczne) i więcej nie potrzebowałem.
Kim są wegetarianie? Wegetarianinem jest każda osoba, które nie spożywa produktów pochodzących z uboju zwierząt. Tyle w kwestii definicji.

Panie Mikołaju, skąd zatem wywodzi się wegetarianizm? 

 Wbrew pozorom jest to bardzo trudne pytanie. Słowo wegetarianizm zostało po raz pierwszy zdefiniowane w 1847 roku przez Vegetarian Society, niemniej są bardzo mocne dowody na to, że było w powszechnym użyciu co najmniej 8 lat wcześniej. Jeśli zaś weźmiemy pod uwagę ideę niejedzenia mięsa, to odpowiedź staje się jeszcze trudniejsza. 
 Na pewno wegetarianie znani byli w starożytnej Grecji, ponieważ już
Pitagoras i jego uczniowie nie spożywali mięsnych posiłków (wiązało się to z ich wiarą w reinkarnację). Prawdopodobnie Platon był wegetarianinem, ponieważ w Państwie spekuluje, że spożywanie mięsa może przynieść tylko kłopoty dla całego polis (forma państwa w starożytnej Grecji, Fenicji i Mezopotamii, nazywanego także miastem-państwem). Z pewnością wegetarianinem był zaś jego uczeń Porfiriusz, autor traktatu O niejedzeniu mięsa.
 Wegetarianizm jest też praktykowany w Indiach od co najmniej 2500 lat, ponieważ jego orędownikami była zarówno Mahawira jak i Budda (choć co do niego istnieją – moim zdaniem - niedorzeczne kontrowersje). Prawdopodobnie ta dieta była popularna wcześniej ponieważ Upaniszady (teksty, należące do wedyjskiego objawienia), opisując prawo karmana, zdają się promować wegetarianizm. Z tego powodu bramini w Indiach nie mogą spożywać mięsa, zaś członkowie innych warn i niższych kast często im w tym wtórują.
 Także biblijny prorok Daniel (wierząc w słowa napisane w Piśmie Świętym) był wegetarianinem. Żył na dworze króla Nabuchodonozora drugiego, czyli w latach 604-562 r. p.n.e.
 Niemniej czy to dolna granica czasowa ukazująca od kiedy istnieli ludzie nie żywiący się mięsem? Niekoniecznie. Znany antropolog Frazer pisał w swojej monumentalnej Złotej Gałęzi, że w starożytności wielu kapłanów i królów barbarzyńskich wstrzymywało się zupełnie od jedzenia mięsa – jak dawno rozpoczęła się ta tradycja? Nie wiadomo. Diodor Sycylijski opisując jeden z ludów Etiopskich zaznaczał, że żywią się oni tylko pewnymi roślinami – od jak dawna istniał u nich ten zwyczaj? Na te pytania nie znam odpowiedzi.

Jakie są główne zasady żywienia wegetarian? Z czego trzeba zrezygnować?

 Wegetarianie nie spożywają niczego co pochodzi z uboju zwierząt. Odpadają więc mięso, tłuszcze zwierzęce, czy żelatyna (E 441). Ktoś nazywający się wegetarianinem nie powinien spożywać produktów do których dodawana jest koszenila (E 120), ponieważ jest to czerwony barwnik robiony z owadów. [Swoją drogą życzę smacznego osobom, które brzydzą się karalucha, ale z lubością wypijają jogurt truskawkowy, w którym właśnie zmiażdżone owady udają truskawki]. Innymi tego typu niewegetariańskimi dodatkami są fosforan kostny (E 542) czy kwas cholowy (E1000) produkowany z żółci. Także żółte sery produkowane metodami tradycyjnymi (jak np. oscypek) nie są wegetariańskie ponieważ w ich produkcji używa się podpuszczki naturalnej (enzym trawienny pozyskiwany z żołądków cielaka) – niemniej inne żółte sery są najczęściej wegetariańskie, ponieważ podpuszczka mikrobiologiczna szczęśliwie okazała się bardziej wydajna i tańsza w produkcji. Są jeszcze inne dodatki żywnościowe, które najczęściej nie są wegetariańskie, aczkolwiek czasem bywają. Ich spis zamieszam w swojej książce.

 Jest pewien problem w definicji wegetarianizmu polegający na tym, że opiera się ona na negacji. Tzn. zastrzega czego wegetarianin nie je – czyli produktów pochodzących z uboju zwierząt. Z tego punku widzenia wegetarianinem jest zarówno zdrowo odżywiający się człowiek, dbający o swoją dietę, jak i idiota, który jada tylko chipsy i popija je colą.

Lekarze mówią nierzadko, iż dieta bezmięsna jest niekorzystna dla dzieci, kobiet w ciąży, osób które wykonują pracę fizyczną...

 Ciekawy pogląd zważając na to, że znam wegetarianki, które rodziły dzieci, znam nie tak mało wegetariańskich dzieci, a także wegetarian pracujących fizycznie (zresztą mi samemu zdarzało się tak pracować). Jak na złość lekarzom, wszyscy cieszą się dobrym zdrowiem. Uważam, że to nieuzasadniona obawa. Amerykańskie Stowarzyszenie Dietetyczne (American Dietetic Associaton) wydało dokument, w którym jasno się wypowiada, iż dobrze zaplanowana dieta wegetariańska jest odpowiednia na wszelkich etapach życia włączając w to ciążę, okres laktacji, dzieciństwo czy okres dojrzewania. Podobną opinię przytaczając inne poważne organizacje dietetyczne jak Physicians Committee for Responsible Medicine czy National Health Service.
 Prawda jest taka, że każdy powinien dbać o swoją dietę. Jeśli jest źle skomponowana i nie dostarcza wszelkich składników żywnościowych, to może mieć kłopoty. 
 Maja Ostaszewska (znana polska aktorka) jest wegetarianką od urodzenia, a od pewnego czasu wegetariańską matką, podobnie jak Paulina Przybysz (wokalistka zespołu Sistars). 
 Były przypadki źle poprowadzonych diet wegańskich (podkreślam:
wegańskich, nie wegetariańskich), które skończyły się tragedią. Mam tutaj na myśli ruch religijny Czarnych Hebrajczyków, który nie przyjmował żadnych pokarmów pochodzenia zwierzęcego, a także odmawiał suplementacji. Winnym okazał się niedobór witaminy B12 i wit. D. Parę dzieci zmarło. Wystarczyłoby maluchom nie odmawiać produktów mlecznych.
 Jeśli chodzi o osoby pracujące fizycznie to może zamiast podawać przykłady znanych mi robotników wezmę pod lupę dość ekstremalne przypadki wyczynowców sportowych: Scott Jurek (dwukrotny zwycięzca ultramaratonu Badwater na 212 km i trzykrotny zwycięzca i rekordzista Sparthatlonu na 245 km) jest weganem. Podobnie jak Mac Danzing - zapaśnik walczący w bardzo brutalnym stylu mieszanych sztuk walki - mixed material arts - (champion King of the cage i Gladiator Challenge. Przy czym pragnę zaznaczyć, że sukcesy zaczęli odnosić dopiero po zaprzestaniu spożywania mięsa. Nie wspominając o sporej liście innych sportowców, w skład których wchodzą kulturyści. Skoro dla nich ta dieta jest odpowiednia, nie wierzę, żeby dla pana, który (podobnie jak kiedyś ja) nosi żeliwne kaloryfery, czy układa cegły, wegetarianizm mógłby być nieodpowiedni.

Dlaczego wg Pana dieta bezmięsna może być korzystna dla zdrowia?

 Po pierwsze dlatego, że widzę jej pozytywny wpływ na własne życie. Także dlatego, że dieta ta (o ile jest dobrze skomponowana) dostarcza mnóstwa witamin, niezbędnych mikro- i makroelementów, błonnika, a także wielu antyoksydantów przy niewielkiej ilości spożywania substancji kancerogennych (czego niestety o diecie obfitej w mięso nie można powiedzieć).

Jak w takim razie wegetarianie radzą sobie z uzupełnianiem np. niedoborów żelaza, witaminy B12, D, cynku? I czy istnieją zamienniki tak samo dobrze przyswajalne przez ludzki organizm jak mięso?

Ok, zacznijmy od początku.

  Żelazo – nigdy nie spotkałem wegetarianina cierpiącego na niedobór żelaza (być może miałem szczęście do znajomych). Jedna z moich przyjaciółek miała kiedyś jego niski poziom, ale dalej w normie. Paradoksalnie ludzi z jego poważnymi niedoborami poznawałem tylko wśród osób spożywających mięso (choć przypuszczam, że ich dieta nie mogła być dobrze skomponowana). Lekarze bardzo często wspominają o żelazie ponieważ twierdzą oni, że tylko mięso zawiera żelazo hemowe (łatwo przyswajalne), a większość produktów roślinnych (takich jak np. fasola) jedynie żelazo niehemowe. To bardzo ciekawy pogląd, zastanawiam się tylko, czemu odmienne zdanie mają... botanicy. Tak naprawdę rośliny liściaste zawierają żelazo hemowe, ponieważ wchodzi ono w skład cytochromów – bez nich nie byłaby możliwa fotosynteza. Niemniej rozumiem, że dieta bogata w produkty roślinne jest mniej obfita w żelazo tego typu - to jednak o niczym nie przesądza. Wegetarianie przyjmują wraz z pokarmem o wiele więcej witaminy C niż ludzi na tradycyjnej diecie obfitej w mięso – ta zaś witamina znacznie ułatwia przyswajanie żelaza. Ja sam jestem honorowym krwiodawcą i raczej nie zrezygnuję z oddawania krwi – ostatnie badania wykazały poziom żelaza w górnej granicy normy.
 Witamina B12 – tej witaminy nie uświadczymy w roślinkach, tym bardziej, że kobalamina rozpada się pod wpływem światła. Niemniej wegetarianie bez najmniejszego problemu znajdą ją w jajkach, czy produktach mlecznych (np. dwa małe jogurty naturalne powinny zaspokoić zapotrzebowanie tej witaminy na cały dzień). Weganie powinni ją suplementować. Z drugiej strony kobalamina jest tak tania w produkcji, że dodaje się ją do większości płatków śniadaniowych, soków multiwitaminowych, czy napoi sojowych – jeśli więc weganie nie chcą jej pobierać w postaci tabletek mogą tak sprytnie robić zakupy, żeby dostarczać ją we wzbogacanym pożywieniu.
 Witamina D – z tego co mi wiadomo pokarm jest zazwyczaj tylko dodatkowym miejscem gdzie możemy ją odnaleźć, a większość powstaje w nas pod wpływem słońca i jest magazynowana w wątrobie. Niemniej wegetarianie znajdą ją w jajkach i produktach mlecznych. Weganie mogą jej poszukiwać np. w grzybach shiitake.
 Cynk – polecam zastąpienie ubogiego w wartości odżywcze białego pieczywa na pełnoziarnisty (podobnie można zrobić z makaronem). Dużo cynku zawiera skrzyp. Szczerze mówiąc dziwię się, że tej rośliny nie można kupić w warzywniaku – jest bardzo odżywcza i warto dodawać ją do sałatek. W Japonii nie ma z tym żadnego problemu (tam strobile skrzypu nazywają się tsukushi). Tą roślinę spożywali też ochoczo Eskimosi i Indianie (np. Czarne Stopy, Chinook, Hoh, etc). Także żółtka jajka (najlepiej surowe) cechują się wysoką zawartością cynku – niemniej ten sposób pozyskiwania jest ryzykowny ze względu na salmonellę (z tego co mi wiadomo dopiero jajka gotowane przez 6 minut są w 100% bezpieczne). Także kiełki zawierają cynk (np. rzodkiewki).
 Moim zdaniem nie potrzeba żadnych zamienników – nie potrzebujemy mięsa. Mięso może być składnikiem diety, ale nie musi. Koncerny sojowe lubią głośno krzyczeć, że ich produkty to doskonałe zamienniki, ale to guzik prawda. Te produkty charakteryzują się po prostu wysoką zawartością białka, które jest również w mięsie, ale nie tylko. Jest w niego bogaty także nabiał, wszystkie warzywa strączkowe, orzechy i nasiona.

Wszyscy polecają pozyskiwanie z ryb kwasów tłuszczowych omega-3, a co na to wegetarianie? 

Ja osobiście nawet nie-wegetarianom odradzam jedzenia ryb ze względu na stan naszych wód (Bałtyk skażony iperytem...) i zdolność tych stworzeń do kumulowania w sobie olbrzymich dawek rtęci. Wegetarianie kwasy tłuszczowe omega-3 znajdą w siemieniu lnianym (polecam podprażyć nasiona aż zaczną podskakiwać, następnie zmielić – w elektrycznym młynku do kawy, bądź moździerzu – i doprawić solą), wodorostach (sushi wegetariańskie, nori, wakaname, spirulina), a także w owocach kiwi – ich pestki zawierają sporo tej substancji.

Jest jeszcze tzw. weganizm oraz witarianizm. Czym to się różni od wegetarianizmu?

 Weganizm polega na nieprzyjmowaniu żadnych produktów pochodzenia zwierzęcego. Odpowiednio planując dietę można pozyskać wszystkie niezbędne składniki odżywcze z wyjątkiem wit. B12. Dlatego tą substancję radzę weganom suplemetować. Źle skomponowana dieta wegańska może być uboga w inne witaminy z grupy B – polecam, albo jej poprawienie, ale rozpoczęcie suplementacji.
 Witarianie to osoby spożywające tylko pokarm nie poddany obróbce termicznej powyżej 48 stopni. Zazwyczaj są weganami, ale nie zawsze (przyjaciel mojego znajomego uwielbia zjadać świeżo złapane chrabąszcze majowe...). Witarianie muszą dobrze komponować swoją dietę i, jeśli są weganami, suplementować witaminę B12. Będąc na tej diecie przyjmuje się sporo antyoksydantów i prawie żadnych karcenogenów. Niemniej żyjąc w ten sposób trzeba po prostu dużo jeść, żeby uzyskać odpowiednią ilość kalorii niezbędną do funkcjonowania organizmu i nie należy zapominać o takich rzeczach jak moczone orzechy, czy kiełki – moim zdaniem one będą stanowić najlepsze źródło białka na tej diecie.

Czy dzięki wegetarianizmowi możemy ustrzec się pewnych chorób? I czy to prawda, że jeśli jemy mniej mięsa to mamy zdrowsze nerki?

 Oczywiście. Choroby nerek to tylko jeden z przykładów czego można uniknąć na diecie wegetariańskiej. Mięso zawiera w sobie kwas moczowy i szczawian mogący wpłynąć na produkcję kamienia nerkowego. Wegetarianie muszą jednak być rozsądni przy planowaniu diety, ponieważ szczawian wapnia występuje także w szczawiu (czyli pyszną zupę szczawiową jadamy tylko od czasu do czasu), zaś pędy pokrzywy (także nadają się na zupę, jako dodatek do zup, czy duszone razem ze szpinakiem) zbieramy tylko do maja, później możemy zbierać tylko najmłodsze liście, gdyż reszta zawiera cystolity drażniące nerki. Ja lubię zarówno szczaw jak i pokrzywy, jednak nikt nie powiedział, że wegetarianie muszą spożywać akurat te rośliny :)
 Wegetarianizm (dzięki dużej ilości błonnika, a małej ilości tłuszczy nasyconych) może nas uchronić przed chorobami wieńcowymi, zawałem, wylewem, a także impotencją. Nie wspominając o cukrzycy, otyłości, nowotworach (dzięki przyjmowania dużej ilości antyoksydantów przy przyjmowaniu niskiej ilości karecenogennów powstałych np. w trakcie obróbki termicznej mięsa).
 
Życie bez mięsa zyskuje wciąż nowych zwolenników w Polsce i na świecie, jak grzyby po deszczu powstają strony internetowe na ten temat. Dlaczego wegetarianizm stał się taki popularny?

 Dzięki szerokiemu dostępowi do informacji takich jak telewizja, radio, czy internet. Gdybym nie usłyszał o tym, że można nie jeść mięsa, wątpię czy sam bym na to wpadł. Ludzie są także coraz bardziej świadomi tego jakie okrucieństwa wiążą się z przemysłową hodowlą zwierząt, tego jak wielki wpływ ma dieta na ich zdrowie i jak destrukcyjna jest hodowla zwierząt dla naszej planety.

Jaka grupa wiekowa przeważa wśród wegetarian?


 Nie znam dokładnych badań socjologicznych, ale większość znanych mi osób jest najczęściej mniej więcej mojego wieku (czyli 19-27 lat). Proszę tego jednak nie traktować jako twardych danych statystycznych.

Czy każdy z nas może bezkarnie przejść na dietę wegetariańską bez uszczerbku dla zdrowia? 

 Osobiście uważam, że tak. Nie są mi znane substancje pokarmowe, których nie dałoby się odnaleźć w pokarmach charakterystycznych dla diety wegetariańskiej. Poznałem niedawno osobę, która od urodzenia zdawała się być uczulona na bardzo wiele substancji (włączając w to orzechy, soję, produkty mączne) i jest aktywnym, dobrze wyglądającym wegetarianinem. Byłem pozytywnie zaskoczony. Niemniej nie znam wszystkich możliwych przypadków klinicznych czy też schorzeń. Byłbym szczerze zaskoczony, gdyby ktoś mi udowodnił, że dla kogoś dieta wegetariańska jest nieodpowiednia – nie odrzucam jednak takiej możliwości.

O czym trzeba pamiętać, aby będąc wegetarianinem, cieszyć się zdrowiem przez całe życie? 

 O odpowiednim komponowaniu diety i uprawianiu jakiejś formy aktywności fizycznej. Niektórzy dietetycy mogą się ze mną nie zgodzić, ale osobiście uważam, że warto pamiętać o łączeniu roślin strączkowych ze zbożowymi w jednym posiłku (czyli np. brązowy ryż z soczewicą) – w ten sposób uzyskujemy pełnowartościowe i łatwo przyswajalne białko.
 
Czy mógłby Pan polecić naszym czytelnikom przepis na zdrowe wegetariańskie danie?

Proszę bardzo. Przepis na smaczną, zdrową i tanią pastę fasolową.

Pasta fasolowo-marchwiowa – przepis wegański
Wyjątkowo odżywcza pasta bogata w pełnowartościowe białko, żelazo, betakaroten (prowitamina A), antyoksydanty, witaminę E i inne niezbędne substancje odżywcze.
Skład:
1,5 szklanki suchej fasoli (możemy także zamienić na 3 puszki gotowej fasoli, wówczas nie dodajemy już soli)
2 kawałki chleba
3 ząbki czosnku (można zastąpić asafetidą)
2 łyżki oleju
1 cebula
2 średnie marchewki
1 nać pietruszki
1,5 łyżeczki suchej bazylii 
1,5 łyżeczki soli. 

  Fasolę moczyć przez 8-12 godzin, następnie gotować z jednym ząbkiem czosnku. W międzyczasie zetrzeć na tarce cebulę i marchewki i posiekać nać pietruszki. Wymieszać te składniki razem. Dwa kawałki chleba porwać na małe kawałki. Kiedy fasola dojdzie, wymieszać ją razem z chlebem i czosnkiem. Zmiksować, albo rozgnieść za pomocą tłuczka i wymieszać. Marchew, cebulę i pietruszkę (jeśli chcesz zachować wartości odżywcze pietruszki dodaj ją pod koniec gotowania razem z bazylią) poddusić na patelni z rozgrzanym olejem aż marchewka zmieni kolor na jasno pomarańczowy. Dodajemy zmieloną fasolę. Jeśli trzeba (pasta jest za gęsta) dolewamy wody. Mieszamy razem i smażymy parę minut. Pod koniec smażenia dodajemy soli, dalej mieszamy i po chwili odstawiamy z ognia. Dodajemy bazylii i przerzucamy do wcześniej przygotowanego naczynia. Podajemy z pieczywem, podpłomykami, albo czapati (popularne w Indiach cieniutkie chlebki). Można dodatkowo posypać kanapkę zmielonym siemieniem lnianym wzbogacając ją w omega-3 i magnez.

Panie Mikołaju, obecnie pisze Pan książkę na temat wegetarianizmu. Proszę uchylić rąbka tajemnicy kiedy możemy się jej spodziewać?

 Według umowy mój wydawca ma 4 miesiące na korektę i przygotowanie książki dla klienta, więc najpóźniej ukaże się ona w grudniu. Książka Wegetarianizm bez tajemnic ukaże się na razie jako e-book nakładem wydawnictwa Best-class.

Serdecznie dziękuję za rozmowę. 

Autor: Alicja Krauze

Poprzedni artykuł Następny artykuł

Opinie internautów

Dodaj swoją opinię

  1. 00kogi

    Data dodania:
    01 Wrzesień 2009

    Pani Redaktor, słyszałem, że długotrwałe nie jedzenie mięsa może negatywie wpłynąć na kości i zęby. Jak również o tym, że nie każdy organizm może się do tego przystosować? Poproszę o komentarz. Wywyad bardzo mi się podoba

  2. alicja85

    Data dodania:
    01 Wrzesień 2009

    Źle skomponowana dieta może być w każdym przypadku przyczyną słabych kości wskutek niedoboru wapnia. Nie oznacza to jednak, że dobrze skomponowana dieta wegetariańska nie może dostarczyć odpowiedniej ilości wapnia. Najważniejsze dla wegetarian to spożywanie wapnia, które jest choćby w brokułach, czy kapuście pekińskiej. Oczywiście wapń występuje także w produktach mlecznych, ale co do nich są pewne kontrowersje (np. takie, że osteoporoza występuje najczęściej w społecznościach, gdzie ludzie pijają dużo mleka).

  3. Brak Avatara

    kalina_83

    Data dodania:
    08 Wrzesień 2009

    Chętnie przeczytam książkę :). Wiele przemawia za dietą wegateriańską. Wegetraianie jedzą dużo więcej warzyw i owoców wszelkiego rodzaju, wzmaga to działanie układu odpornościowego. Pokarmy roślinne zawierają składniki które mogą poprawic odpornośc m.in. wit. C i beta-karoten. W jednym z badań w centrum badania raka w Heidelbergu porównywano krew wegetarian i jedzących mięso. Stwierdzono, że białe ciałka krwi wegetarian są dwukrotnie bardziej skuteczne w zwalczaniu komórek nowotworowych niż u "mięsożerców" :).

  4. 3 z 3 opinii. Załóż konto i/lub Zaloguj się aby zobaczyć wszyskie

Dodaj opinię

Swoje opinie wyrażać mogą tylko opini zarejestrowane w serwisie

Załóż konto i/lub Zaloguj się

Wyszukiwarka artykułów

Twoja wyszukiwarka

Polecamy: logiczne chińskie gry planszowe, które rozwijają strategiczne myślenie, wyrabiają bystrość umysłu i ćwiczą pamięć.


© 2008-2011 Prywatne Zdrowie. Pewne prawa zastrzeżone