Lekarze
dr Tomasz Dmochowski
Specjalność: lekarz ginekolog Miasto: lekarz Poznań
Miejsca przyjmowania lekarza
-
Gabinet Lekarski STOM-MED
Poznań, ul. Kosińskiego 29 1 -
Szpital im. Fr. Raszei w Poznaniu
Poznań, ul. Mickiewicza 2
Opinie internautów
Dodaj opinię
Swoje opinie wyrażać mogą tylko opini zarejestrowane w serwisie
Załóż konto i/lub Zaloguj się
paula80
Rewelacyjny lekarz! Cierpliwy, opanowany, ze spokojem odpowiada na wszystkie wątpliwości. Prowadziłam u niego ciążę, nigdy nie siał niepotrzebnie paniki, zawsze potrafił uspokoić. Robi bez żadnego problemu wszystkie badania. W czasie porodu był bardzo miły i miał naprawdę łagodzące działanie na mnie.
DoktorekSt
Kosztu wizyty nie podam, gdyż była to cena Życia Naszego Dziecka! Córeczka nie żyje. Wbrew najwyraźniej hormonalnie ukierunkowanym opiniom kobiet, które prawdopodobnie nie zdają sobie sprawy z prawdziwego oblicza opisywanego "lekarza"... Miało to miejsce w szpitalu w Poznaniu na Lutyckiej! Wraz z Małżonką byliśmy w ciąży. Ciąża doskonale prowadzona, zdrowa, żadnych wątpliwości co do zdrowia Dziecka. 2 lipiec 2008r. Przyjeżdżamy na izbę przyjęć o 2:45. Ochrona wypisuje bilecik z godziną, stąd pewność. Izba przyjęć, w dyżurce pad Tomasz Dmochowski wcale nie przejmując się losem rodzącej stwierdza, że nie ma żadnej akcji porodowej... pomimo regularnych skurczy, wówczas co 5 a nawet 3 minuty. Argumentuje to brakiem rozwarcia, po tym jak ściąga zakrwawione rękawiczki, po badaniu ginekologicznym, którego dokonał. Naturalnie pielęgniarka wpierw mnie nie wpuszczała, ale kiedy już wszedłem, Żona powiedziała mi o krwi i drwinach pod Jej adresem: jaka z Niej histeryczka. Mi natomiast ów "lekarz", Tomasz Dmochowski, z drwiną w oczach oświadcza, że Żona może sobie posiedzieć na korytarzu i to na wózku, bo dla Niej miejsca nie ma na oddziale. Całe szczęście, że wszedłem, choć na siłę, bo Żona zostawiona była sama, na wysokiej kozetce, z nakazem zejścia... Nie zeszła by bez mojej pomocy, szczególnie z okropnymi bólami. Proszę to sobie wyobrazić co poczułem... Pomogłem oczywiście w pierwszej kolejności Mojej Małżonce zejść i usiąść w wózku. Nawet nie pytałem czy ten wózek może być użyty. Potem jakaś pielęgniarka, kazała zejść nawet i z tego wózka... Podszedłem do tego "lekarza": nie obchodziło mnie czego spodziewa się w zamian za przyjęcie Małżonki na oddział... Trzeba było temu człowiekowi przypomnieć po co siedzi na tym dyżurze... Potem się przedstawiłem, wyprostowałem chłoptasia i kazałem zająć się swoimi obowiązkami! Najwyraźniej za późno! Kartę przyjęcia wypisał z godziną 4:00. USG do którego się nikt nie kwapił, wykazało później pęknięcie macicy, przez które dziecko już wyszło poza ustrój. Córeczka urodziła się martwa, po reanimacji na Ap 4 przeżyła dwa dni. Umarła 4 lipca 2008r. "Lekarz" Tomasz Dmochowski, już się nawet nie pojawił... Za to w szpitalu wszystko robiono, żeby sprawę zatuszować. Czy którakolwiek z euforycznych opinii, osób wychwalających tego pana, może mi wyjaśnić zachowanie owego "dbającego lekarza"?!! Proszę Państwa, zacznijcie trzeźwo patrzeć na tego człowieka. Gdyż najwyraźniej bez motywacji, bądź nadziei na takową, nie jest w stanie spełniać swojego obowiązku jako Lekarz.... Więc radzę zaprzestać pisać więcej takich opinii, najwyraźniej na "zlecenie lekarskie". Z poważaniem Adam Strojniak doktorekst@wp.pl